czwartek, 24 marca 2011

Kolejna paczka z allegro.

Miała być lalka po SPA, ale... właśnie zapukał do mnie listonosz i MUSZĘ pokazać ten olbrzymi zestaw. Dziwię się, że nikt mnie nie przelicytował, bo zestaw wielki, różnorodny, do tego maaaasa butów i ubranek.
Proszę państwa, oto efekt mojego zakupowego szaleństwa po rozpakowaniu( lale oczywiście jeszcze brudne i rozczochrane)
A teraz sesja po kilka panien, dla lepszego widoku;)



Stanowczo będę musiała ograniczyć moje lalkowe szaleństwo i się pozbyć kilku lal, bo już nie mam pomysłu, gdzie je poumieszczać- półka na nie przeznaczona zapełniona, a lal nie ubywa. Ale wszyscy wiecie, że to nie takie proste i łatwe. Ja się namęczę z ich włosami, wystawię na all, a jakiś bachor im loki obetnie i mazakami wymaluje... Jeśli więc ktoś na moim blogu zobaczy kiedykolwiek coś, o czym marzy- piszcie na maila. Od razu jednak zaznaczam- Scenek nie oddam za żadne pieniądze;)
A teraz lecę im się przyglądać, obmacywać, sprawdzać stan ubranek itd, itp. Oj będzie o czym pisać przez najbliższe tygodnie;)

Po kliknięciu każda fotka oczywiście się powiększa, więc jakby ktoś chciał pomóc w identyfikacji, to będę wdzięczna;)

wtorek, 22 marca 2011

Chelsea w dwóch odsłonach.

Trafiły do mnie 2 scenki, które postanowiłam pokazać razem, oto panny Chelsea :"Jammin in Jamaica" i "Masquerade Madness" obie z 2004. Na Masquarade Madness polowałam, od kiedy ją ujrzałam, niestety cena nieco odstraszała. Na szczęście udało mi się ją kupić w zestawie- może nie tak piękną, jak nowa, ale... sami rozumiecie;)
Zdjęcie z internetu

Zdjęcie z internetu
Obie dziewczyny trafiły do mnie częściowo ubrane w oryginalne ubranka, jednak zarówno lale, jak i ubranka mocno już sfatygowane. Oto dziewczyna nr1. Chelsea Jammin in Jamaica- w oryginalnej spódniczce i staniku. Nawet torebkę ma ze swojego zestawu;)

I przeurocza Masquerade Madness w mocno zużytym stroju karnawałowym wraz ze swoim "syrenko-psem"
 I sesja wspólna obu dziewczyn, niby są podobne- a jednak jak różne, prawda?

Większość z lalkowych maniaków pewnie się oburzy, ale zamieniłabym swoje Baśki za Scenki- no co poradzę, że ten ich "biczowaty" wygląd tak mnie zachwyca?

poniedziałek, 21 marca 2011

Odnaleziona bliźniaczka Kennedy.

W moich paczuszkach znalazła się prześliczna Kennedy. Po bliższym przyjrzeniu stwierdziłam, że identyczną już mam w swoim zbiorze;) Oto cudem odnaleziona bliźniaczka panny Kennedy z serii "A ride in a park"- oczywiście już po wizycie w SPA.
I bliźniaczki razem- jak widać "takie same" wcale nie oznacza identyczne- nawet spoglądają inaczej;)

niedziela, 20 marca 2011

"Upolowana" na allegro księżniczka.

Zaglądającym muszę się wytłumaczyć z dłuższego milczenia- gościłam u siebie dwa potworki. Jeden z nich nie sprawiał większych problemów, gdyż jest z gatunku homo sapiens (co prawda płci brzydszej, więc z tym "sapiens" to różnie bywa). Niestety drugi potworek był futrzasty i wścibski, więc wszystkie lalki i moje włóczki musiały być pochowane;) Przy okazji przedstawię więc moją (teoretycznie w połowie moją) ukochaną Niunię. Mimo, że większość dnia spędza w objęciach Morfeusza, to wyłazi zaciekawiona każdym szelestem, więc jakiekolwiek sesje zdjęciowe lal nie były możliwe:D
No ale teraz już mogę powyciągać swoje ostatnio kupione skarbeńki i się zacząć chwalić.
Na pierwszy ogień pójdzie Baśka, która trafiła do mnie z fryzurą wymyśloną przez szalonego fryzjera pod tytułem "sfilcowane dredy wyciągnięte z rury odpływowej umywalki".
W pierwszym odruchu chciałam chwycić za nożyczki;) Jednak zawzięłam się i oto efekt długich godzin namaczania, rozplątywania, polewania wodą i czesania
 W bliżej nieokreślonej przyszłości włoski trzeba będzie uzupełnić, ale nie jest tak źle;)
A oto panna w pełnej krasie
Piękny makijaż muśnięty brokatem, figlarne iskierki w oczach czynią ją prawdziwą ślicznotką. Na pewno jest to któraś z księżniczek, na 99%  Annika z Magii Pegaza- miała na szyi resztki jakiejś tasiemki. Nie mam niestety w zbiorach jakiejś odpowiednio strojnej sukni dla księżniczki, więc Annika występuje podczas sesji w uroczej, (jak to mój mężczyzna nazwał "holenderskiej") sukieneczce.
Lalki mi się mnożą bez opamiętania, a pieniądze kurczą- więc postanowiłam przejrzeć zbiór i zdecydować się na jego ograniczenie. Zwłaszcza, że nie wszystkie lale darzę głębokimi uczuciami, więc rozstanę się z kilkoma bez większego żalu, a moja kolekcja nabierze jakiegoś ładu. I koniec z przeglądaniem allegro! Bo po prostu nie mogę się oprzeć, żeby jakiejś lali nie kupić, jeśli wpadnie mi w oko.

środa, 16 marca 2011

Sindy by Hasbro.

Zastanawiałam się od której lali zacząć, ale skoro ktoś w komentarzach wspomniał o Sindy- więc będzie od niej. Jeśli ktoś zidentyfikuje kim jest ta dziewczyna- proszę o info. Na pleckach: 1988 HASBRO INC
 To pierwsza Sindy, jaką widzę na żywo, niesamowicie podoba mi się jej ciałko. Ma cieńszą talię, ładnie zaznaczone mięśnie brzuszka i bardziej "szpiczaste" piersi niż Barbie.
Oczywiście włosy wymagały spa, zwłaszcza gdy po rozczesaniu kudełków moim oczom ukazały się kolorowe pasemka, które chyba są z ciut innego włosia ( lub bardziej były męczone przez poprzednią właścicielkę), bo nazwanie tego "zmechaconym dredem" byłoby komplementem. Potraktowałam więc włosy prostownicą, gdy wrzątek nie pomógł. Efekt całkiem zadowalający. Z grzywką będę walczyć, jeszcze nie mam pomysłu;)

Musicie mi wybaczyć kiepską jakość fotek, ale światło dziś było koszmarne, a z lampą za duży odblask jest na lalce. Ale obiecuję pokazać ją jeszcze raz.
Z włączenia prostownicy skorzystała jedna z moich Scenek. Westley miała długie, kręcone włosy, jednak skoro wszystkie Westlejki mają loki- tej przewrotnie wyprostowałam, zwłaszcza, że były to loczki nieco zmechacone i jakoś tak nieporządnie to wyglądało. Okazało się, że prostownica jest cudownym środkiem zaradczym zwłaszcza na sfilcowane końcówki włosów.
Panna w trakcie zabiegu

Oraz po
Ze względu na jakość fotek nie widać, jak bardzo włosy zyskały na wyglądzie- są cudownie gładziutkie, nie plączą się, nie mają takich sfilcowanych końcówek, bez problemu dają się czesać i przepięknie odbija się w nich światło.
Reszta lal jest nadal na różnych etapach odszczurzania;)

wtorek, 15 marca 2011

Karbownica plus allegro

Na początku chciałam wam pokazać moja Barbie Sweetheart po pełnej odnowie. Zanim do mnie trafiła wyglądała tak:
Fryzura składała się z powygryzanych resztek, więc zostały wyskubane i konieczna była operacja przeszczepu włosów.
A teraz proszę Państwa (orkiestra tusz!), oto Baśka w całkiem nowej odsłonie- po reroocie, uczesaniu i ubraniu:
Włosy potraktowałam karbownicą- jako, że są uzyskane z treski, są sztywne i doskonale zniosły ten zabieg. Po czym zostały luźno związane gumeczką. Kolejne zbliżenia Baśki "serduszkowej

Czuję się równie szczęśliwa jak Basia i niesamowicie dumna z siebie:D
A teraz kolejny powód mojego szczęścia. Otóż dziś przyszły do mnie 3 paczki lal zakupionych na allegro. Jak to zwykle bywa, kupowanie bez macania jest kupowaniem kota w worku;) Rozpakowałam i oto co mam:
Po pierwszym szybkim obejrzeniu stwierdzam jednego klona My scene, uroczego klonika jakieś witch czy innej winx (nie rozróżniam tego) z włóczkowymi włosami i jedną Baśkę made by Hasbro;) Do tego jakieś dziwadło mrugające jednym okiem po nakręceniu pokrętła na głowie, lalę prawdopodobnie z mcDonalda, jakiś klonik Shelly, różne buty, ubranka i inne drobiazgi.
Zbiera mi się pokaźna ilość niepotrzebnych pierdółek, więc dodałam do bloga stronkę pt. Bazarek- na razie w przygotowaniu. Wiem, że niekiedy ktoś szuka dla swoich lal konkretnego drobiazgu, a mi na akcesoriach nie zależy, więc wkrótce (ha, pewnie nie tak szybko biorąc pod uwagę dzisiejszą przesyłkę) umieszczę tam fotki rzeczy, których się pozbędę, lub wymienię;)
A teraz idę się zachwycać, oglądać, macać i rozbierać lalki :D

niedziela, 13 marca 2011

Nolee różowa.

Trafiła do mnie jakiś czas temu Nolee, która wymaga rerootu.( tak się nawet zastanawiam, czy to nie jakaś"przechodnia" biedulka, bo chyba to ta sama lala, którą widziałam na blogu makareny tutaj )
foto Adelajde21
foto Adelajde21
Jednak po przygodach ze Sweetheart mam na jakiś czas dość włosów, a mysinka nie powinna świecić na półce łysą czaszką. Z tego względu wyskubawszy jej te żałosne resztki włosów skombinowałam jej różową peruczkę
A skoro przyjechała do mnie owinięta kawałkiem materiału imitującym sukienkę- pożyczyła sobie kieckę od fashionistki- teraz wygląda całkiem zabawnie, coś pomiędzy panienką z kabaretu i cyrkówką;)

sobota, 12 marca 2011

Nolee goes Hollywood

Czas pokazać kolejną z moich scenek- tym razem Nolee z serii My Scene Goes Hollywood. Tak wyglądała w pudełeczku
Zdjęcie internet
Do mnie trafiła co się rzadko zdarza w firmowym ubranku
Zdjęcie z aukcji
Wyglądała strasznie poważnie i "dojrzale", więc zdarłam jej te poważne ciuchy i udziergałam frywolną sukieneczkę. Teraz-po zmianie fryzury i w kordonkowej sukieneczce panienka wygląda o kilka lat młodziej:D
Jestem tą scenką absolutnie zachwycona, mimo, że włoski ma nieco przerzedzone-ponieważ jest to moja pierwsza lala z rzęsami! Tylko nie mam pomysłu, co zrobić, żeby poprawić ich stan- są trochę wygniecione i zawijają się w niezbyt udany sposób. Czy jest jakiś bezpieczny patent na kręcenie lalkowych rzęs?

wtorek, 8 marca 2011

Sweetheart reroot- cz.2.

W końcu mogę pokazać Basieńkę w nowej odsłonie:)

Osobiście jestem zachwycona, ALE... włoski są tak ciężkie, że Baśka ledwie może głowę utrzymać:D Tak więc zmuszona będę skrócić te włosy i sklecić jakąś fryzurkę. Jedno jest pewne- na długi czas mam dość rerootu, chociaż w kolejce do przeszczepu czeka jedna łysa Scenka.

poniedziałek, 7 marca 2011

Moja fashionistka;)

Zaszalałam i kupiłam- oto moja pierwsza nowiutka, prosto ze sklepu BARBIE FASHIONISTAS Sweetie
 Jestem tak zachwycona artykulacją mojej pierwszej fashionistki, że po prostu rąk nie mogę od niej oderwać;) Przyznaję, że nie jestem kolekcjonerką, nie mogłabym lalki trzymać w pudełku,ja  muszę ją dotykać, przebierać i ogólnie zachwycać się;)
Jako iż jest to moja pierwsza lala kupiona w stanie nowiutkim- zadziwiła mnie ilość gumek, spinaczy i taśmy którymi lala była "zamontowana" w pudełku. No i stan włosów pozostawia nieco do życzenia- są uklepane i sprasowane, więc w niedługim czasie Sweetie czeka mycie i czesanie.

Jeszcze tylko pochwalę się, że reroot zakończyłam, Baśkę Sweetheart czekają jeszcze zabiegi fryzjerskie i sesja fotograficzna- jutro pokażę efekty.

wtorek, 1 marca 2011

Sweetheart reroot- cz.1.

Na obrazku wyglądało łatwo i przyjemnie, więc nie wzięłam poważnie pod uwagę tego, że zajmuje to 12-16 godzin. Jednak jest to czynność szalenie czasochłonna, więc postanowiłam udokumentować postępy mojej pracy.
Moja ofiara, znana już Barbie Sweetheat:

Efekt wczorajszej 2 godzinnej walki o przywrócenie jej włosów:

I dziś- 2 dni po 2 godziny dziennie i 2 złamane igły
Takim tempem zajmie mi to z tydzień, do tego biorąc pod uwagę moją działalność "niszczycielską" stracę pewnie z 10 igieł. Oby końcowy efekt był tego wart;) Używam włosów z kupionej treski, co ułatwia mi dobieranie odpowiedniej grubości pasemek, odcinam po prostu po jednym kosmyku. Mam nadzieję, że uda mi się później poskromić te włosy i stworzyć jakąś fryzurkę. W oryginale Baśka miała grzywkę, ale jeszcze nie zdecydowałam się, czy zrobię jej taką samą fryzurkę, czy zostawię wszystkie włosy jednakowej długości.